11/2020 – POCZTÓWKI ZNAD KRAWĘDZI

Udając się na wakacje w strefę offline i względnego braku kontaktu ze światem, nie spodziewałem się, że po powrocie zastanę w swojej „skrzynce” pocztówki wakacyjne, obrazujące równie pochyłą toczącej się sprawy BWA, a szerzej kryzysu zarządzania kulturą we Wrocławiu. Liczyłem na refleksję, zatrzymanie się, próbę sięgnięcia po narzędzia dialogu i rozmowy. Ale być może jest tak jak sugerował Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk: jeśli ktoś , jakaś grupa społeczna lub środowisko nie mają realnej politycznej siły, Urząd Miasta nie będzie brał realnie pod uwagę jej postulatów..

Artyści i działacze kultury nie maja takiej siły bo jej mieć nie powinni, to znaczy największą siłą sztuki może być krytyczne odniesienie się do władzy w momencie gdy władza działa wbrew obywatelom albo ignorując ich zdanie, a robi to poprzez różne narzędzia z katalogu artystycznego wyrazu. Warunkiem najważniejszym jest jednak patrzenie na zjawiska z dystansem (choć niekoniecznie bez emocji) i nie wchodzenie w jakikolwiek mariaż i układ polityczny z władzą. Oczywiście jest to trudne ale w systemach demokratycznych możliwe, ponieważ w takim systemie szczególną odpowiedzialnością i obowiązkiem polityków nie jest wysłuchiwanie li TYLKO środowisk dysponujących realną polityczną siłą i wpływem ale wszystkich obywateli, a szczególnie tych, którzy takiej siły nie mają, choć często dysponują innymi przymiotami, na przykład są specjalistami, ekspertami i praktykami w swojej dziedzinie.

W każdym razie sprawy BWA ciąg dalszy, a na linii czasu zmierzającej w dół do krawędzi znajdują się kolejno:

8 LIPCA – uchwała Rady Osiedla Stare Miasto opiniująca negatywnie wniosek Wydziału Nabywania i Sprzedaży Nieruchomości (Dział Przygotowania Nieruchomości do Obrotu Cywilnoprawnego) dotyczący opinii w sprawie sprzedaży ww nieruchomości oraz poparcie stanowiska Akcji Kultura o zatrzymanie sprzedaży i wypracowanie kompromisu poprzez dialog z mieszkańcami

https://www.facebook.com/lepszestaremiasto/posts/3723861550963936

14 LIPCA – stanowisko BWA, w sprawie BWA, z której jasno wynika, że za stan BWA odpowiadają w dużej mierze wieloletnie zaniedbania ze strony urzędników, a obecna narracja DSS i WK jest przerzucaniem całej odpowiedzialności na kończącego kadencję dyrektora

https://bwa.wroc.pl/2020/07/13/stanowisko-bwa-wroclaw-w-sprawie-nowej-siedziby-i-sytuacji-palacu-hatzfeldtow

16 LIPCA – następuje otwarcie budynku Concordia Design na Wyspie Słodowej, a w wywiadzie radiowym Prezydent Sutryk stwierdza, że budynek WS7 to wzór pod nową siedzibę BWA. na Kępie Mieszczańskiej, uruchamiając przy okazji wszystkie niedobre duchy wspomnień procesu partycypacji związanych z Kamienica na Wyspie Słodowej sprzed kilku lat, w skutek których strona społeczna została wyprowadzona w pole a WS7 więcej ma teraz wspólnego z kulturą biznesu niż z kulturą prospołeczną i miastotwórczą. W ten sposób rodzą się obawy, że nie tylko bryła budynku WS7 jest wzorem dla sprawy BWA ale również metody prowadzenia „dialogu” w tej sprawie

https://www.facebook.com/lepszestaremiasto/posts/3767405476609543

21 LIPCA – kuriozalna odpowiedź zastępcy Dyrektora Departamentu Spraw Społecznych na uchwałę Rady Osiedla Jacka Pluty, w której urzędnik stawia zarzuty Radzie Osiedla, że wydała negatywną opinie bez dodatkowych konsultacji z Urzędem, W gruncie rzeczy sprawa sprowadza się o tego, że Urząd wysłał takie a nie inne dokumenty o sprzedaży Pałacu Hatzfeldów, prosząc o ich zopiniowanie, a na których podstawie RO podjęła negatywną uchwałę, a później ma pretensje, że Rada nie poprosiła o więcej dokumentów, stwarzając w ten sposób niebezpieczny dla demokracji samorządowej – której najmniejszymi jednostkami są we Wrocławiu Rady Osiedli – precedens obniżania prestiżu i roli RO w całej strukturze samorządu. Czyli jeśli opinia byłaby pozytywna wszystko było by w porządku ale skoro jest negatywna, pojawia się zarzut niekompetencji Radnych i nacisk ze strony urzędu.W gruncie rzeczy to jest igranie z demokracją na najniższym ale najważniejszym bo obywatelskim poziomie

21-27 LIPCA – akcja PR-owa miasta w celu udowodnienia, że wszystko jest w porządku, a strona społeczna, artyści, Rada Osiedla nie mają racji. W jej ramach opublikowano artykuł na portalu miejskim, w którym miasto opisuje jak „dba” o sztukę współczesną, podawane jest szereg liczb i kwot co może wyglądając uspokajająco dla laików ale w opinii specjalistów ten obraz wcale nie jest taki różowy. Następnie w „Gazecie Wyborczej” ukazuje się bardzo dziwny wywiad z dyrektorem DSS Bartłomiejem Świerczewskim, w którym podaje on nieprawdziwe dane i fakty. Dyrektor twierdzi na przykład, że po przeniesieniu na dworzec PKP, BWA podwoiła frekwencje, okazuje się, że wg danych BWA jest właśnie odwrotnie, frekwencja spadła o połowę.

https://www.wroclaw.pl/portal/miasto-wroclaw-wspiera-sztuke-wspolczesna-mww-bwa-zacheta-wro

https://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,26154676,dlaczego-do-palacu-hatzfeldow-bwa-nie-wroci.html

24 LIPCA – artykuł w „Gazecie Wyborczej”, w którym wielu przedstawicieli środowisk twórczych ocenia decyzje władz, a z ich wypowiedzi można wyciągną jeden wniosek: UM całkowicie zamknął się na dialog zarówno przed wydaniem decyzji o przeniesieniu BWA jak i teraz, mimo ogólnopolskiego kryzysu wizerunkowego – listu dyrektorów galerii miejskich sztuki współczesnej z całej Polski (https://wroclife.pl/nasze-miasto/bwa-wroclaw-siedziba/) opinii środowisk artystycznych nie tylko z Wrocławia itd. – brnie z uporem godnym lepszej sprawy, podkreślając i wzmacniając wszelkie dotychczasowe negatywne cechy zarządzania wrocławską kulturą: OMNIPOTENCJE, UZNANIOWOŚĆ, FASADOWOŚĆ DZIAŁAŃ, PRZEMOC SYMBOLICZNĄ, POZORNĄ PARTYCYPACJĘ, NIEUMIEJĘTNOŚĆ WZIĘCIA NA SIEBIE ODPOWIEDZIALNOŚCI I PRZYZNANIA SIĘ DO BŁĘDÓW

https://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35750,26108757,nie-przenoscie-nam-bwa.html

poniżej list-sprostowanie Pawła Jarodzkiego w sprawie BWA, który kończy zdaniem, pod którym również i ja chciałbym się podpisać:

„Jednocześnie zapewniam solennie, że moja i kilku innych osób aktywność w tej sprawie nie ma na celu zaszkodzenia komukolwiek, ani uzyskania jakiś niejasnych korzyści. Chcemy pomóc ponieważ bardzo zależy nam na naszym Mieście i jego Kulturze.”

#listyomieścieikulturze#listyomiescieikulturze

10/2020 – PARADOKS OMNIPOTENCJI

W filozofii znane jest pewne logiczne zagadnienie nazywane paradoksem omnipotencji albo inaczej paradoksem wszechmocy. W skrócie sprowadza się ono do pytania: „Czy byt wszechmogący mógłby stworzyć kamień tak ciężki, że nawet on sam nie mógłby go podnieść?”. Jest to zagadnienie, w którym pojawia się pytanie czy jeśli jakiś byt jest wszechmogący (np. Bóg), to czy jest lub nie jest w stanie ograniczyć swoją własną wszechmoc.

Ponieważ omnipotencja jest jednym z wielu zagrożeń i pułapek sprawowania władzy, dość łatwo można przenieść ten filozoficzny problem dotyczący istnienia Boga i odnieść go do jakości sprawowania władzy w demokracji i na tym gruncie zadać analogiczne pytanie „Czy władza może podejmować decyzję bez i pomimo obywateli, której realizacja przerośnie jej możliwości i kompetencje?”

Taką decyzją wydaje się sprawa BWA, decyzja podjęta bez społecznych konsultacji, publicznej debaty, a co więcej bez udziału ekspertów z dziedziny wystawiennictwa i szeroko pojętej sztuki współczesnej. W tej dość szybko i ad hoc podjętej decyzji nie uczestniczyło, żadne grono ekspertów, które mogłoby wskazać urzędnikom wszystkie zagrożenia przedstawionego projektu przeniesienia BWA do siedziby budowanej w modelu publiczno-prywatnym, szybkiej sprzedaży działki po BWA w samym centrum miasta etc. Brak było ekspertów, którzy zwróciliby uwagę na wszystkie zagrożenia zarówno organizacyjne i praktyczne związane z ekspozycją sztuki współczesnej ale i wszystkie zagrożenia w wymiarze społecznym, symbolicznym, tożsamościowym i generalnie w kulturowym.

Poniższy list otwarty do władz miasta Wrocławia, 22 dyrektorek i dyrektorów galerii sztuki współczesnej z całej Polski, dramatycznie obnaża ten błąd wrocławskich urzędników. Obnaża tez z całą mocą paradoks omnipotencji lokalnej władzy, która podejmując takie decyzje, doprowadza do kryzysu wizerunkowego i kompetencyjnego. Ergo nie jest w stanie unieść tego kamienia, który sama stworzyła.

Jeśli popatrzeć na to zagadnienie od strony badań socjologicznych nad dyskursem o tożsamości w miastach (a dyskusja o BWA jest również tego dyskursu rodzajem):

„aktualnym uzasadnieniem dla podjęcia problemu dyskusji o tożsamości toczącej się w badanych miastach jest instytucjonalna zmiana obserwowana w sferze publicznej miasta (Pluta 2011; Kajdanek, Pluta 2016). Polega ona na przechodzeniu od modelu omnipotencji władzy ku modelowi partycypacji obywatelskiej we wszystkich sferach miejskości, także w obszarze dyskusji o tożsamości miasta i mieszkańców, która – jak wcześniej zaznaczono – jest jednocześnie przestrzenią wykuwania się tej tożsamości.”

(„Miasto, przestrzeń, tożsamość: Studium trzech miast: Gdańsk, Gliwice, Wrocław” Krzysztof Bierwiaczonek, Małgorzata Dymnicka, Katarzyna Kajdnanek, Tomasz Nawrocki; Wydawnictwo Naukowe Scholar, 2017)

Krótko mówiąc w modelu omnipotencji „to władza lokalna jest

dysponentem zasobów i kanałów ich dystrybucji, uznaje się także za depozytariusza wiedzy o potrzebach mieszkańców, a oni sami są ustawieni w roli petentów”. W modelu partycypacyjnym jest odwrotnie – to znaczy lokalna władza realnie wsłuchuje się w głos mieszkańców, poddając pod dyskusję publiczną wszelkie decyzje dotyczące mieszkańców, szczególnie te, które mogą naruszyć tożsamościową i kulturową tkankę miasta. Można też mówić o modelu pośrednim, w którym oba te modele są wymieszane i wzajemnie się uzupełniają.

Wrocław, mam wrażenie, poszedł jeszcze inną drogą, drogą dość szczególnego, autorskiego i oryginalnego wykorzystania PARADOKSU OMNIPOTENCJI. Wrocławska wersja paradoksu polega na stwarzaniu mechanizmów modelu partycypacyjnego, który jednak po sprawdzeniu w „boju” okazuje się tylko atrapą, a pod jego zewnętrznym płaszczykiem, tkwi wciąż ukryty i pokazujący co i rusz swoje prawdziwe oblicze model omnipotencji…

#listyomiescieikulturze#listyomieścieikulturze