05/2022 – FESTUNG BRESLAU

Kiedy lokalna demokracja staje się antydemokratyczna? Wtedy kiedy i Prezydent, i Radni Miejscy i urzędnicy ratusza, korzystają z jednego i tego samego „przekazu dnia”. Otóż tym przekazem we Wrocławiu jest to, że każdy aktywista krytykujący działania miasta na różnych obszarach robi to z powodów politycznych. Dokładnie to słyszymy od dyrektora Wydziału Kultury na posiedzeniach Rady Kultury, dokładnie tak „wyzywa” aktywistów wpływowy Radny miejski z klubu prezydenckiego.

Pisoizacja i – nie boje się użyć tego słowa, wręcz „putinizacja” (czytaj: monopolizacja) lokalnej wrocławskiej polityki trwa w najlepsze. Nie ma to nic wspólnego ani z demokracją ani z otwartością ani z dialogiem. To w zasadzie uporczywa przemoc symboliczna, sekowanie wszystkich, którzy mają odwagę mieć inne zdanie, sprowadzanie wszystkiego do wyimaginowanej politycznej walki po to by upupić i zaszufladkować osoby niekoniecznie zgadzające się z samozadowolonym, często fałszywym bo PR-owym przekazem ratusza, to uporczywa i systematyczna próba „eliminacji” z życia publicznego Wrocławia wszystkich, którzy nie są hołubieni przez Prezydenta i urzędników (albo raczej odwrotnie: nie hołubią Prezydenta i urzędników), to ciągłe łamanie zasad subsydiarności, jawności i transparentności, to polityczna brutalna przemoc spowodowana jakimś narcystycznym przekonaniem o posiadaniu racji dokładnie we wszystkim, to stosowanie metody „oblężonej twierdzy” i zasady „kto nie z nami ten przeciwko nam”, to fasadowość działań, za którymi kryją się uznaniowe decyzje dokonywane często niejawnie pod stołem.

Szkoda. Dziecko zostało wylane z kąpielą. Dla mnie osobiście (co zapewne wynika z naiwności myślenia o tym jak świat powinien być urządzony) to wielkie rozczarowanie, że osoby mające usta pełne frazesów o demokracji zachowują się jak zwykli symboliczni przemocowcy, A osoby, które wydawałoby się mają duże poczucie wewnętrznej wolności, okazują się serwilistami i hipokrytami. Jeśli coś dalej będzie rujnować Polskę to to, że metody działania PiS, które ta partia stosuje od 2015 roku, przejmuje też opozycja liberalna, demokratyczna i stosuje te populistyczne metody bez oporów, bez wstydu i bez żenady Tylko dlatego, że to działa i w łatwy i prosty sposób można oczyścić pole i spostponować – zarzucając mu polityczność – każdego adwersarza. Miasto Wrocław i to co tu się dzieje, powinno być dla nas dużą przestrogą na przyszłość, wirus i pokusa nawet lekkiego autorytaryzmu pod płaszczykiem demokracji infekuje szybko i nieuchronnie. Czas powrócić do systemu wartości na których wyrasta prawdziwa demokracja. W czasach chaosu i zagrożeń, praktyczna stosowanie wartości, na których ma się opierać demokracja zdaje się być jedną szczepionką zabezpieczającą przed tymi zagrożeniami. Politycy, których wybieramy – niezależnie czy z lewa czy prawa – powinni tę szczepionkę odpowiedzialnie wytwarzać i stosować.

Jak pisał prof. Marcin Król:

„Demokracja nie jest ustrojem, który, w odróżnieniu od realnego socjalizmu, ma sprawić, że wreszcie będzie dobrze. Jest jedynie metodą, jak dotąd najskuteczniejszą, dla wyrażania woli różnych grup i zespołem reguł, które umożliwiają godzenie sprzecznych interesów.”

PS

ponieważ wiem, ze urzędnicy na czele z dyrektorem Wydziału Kultury, namiętnie śledzą moje listy, wyjaśnię:

nie mam żadnych politycznych ambicji, jestem spełniony jako artysta i jako reżyser dźwięku, moją jedyną motywacją jest marzenie o względnej, na ile to możliwe, sprawiedliwości społecznej w kulturze (i nie tylko w niej), stosowania w zarządzaniu nią podstawowych wartości takich jak m.in. równość czy jawność, obrona słabszych, uczciwości intelektualnej i etycznej, empatii i niewykluczaniu. Po prostu uczynienie świata choć ciut lepszym.

#listyomieścieikulturze #listyomiescieikulturze

2022 – EPILOG

Jurij Andruchowycz z Ukrainy podczas pobytu we Wrocławiu

Niestety chciałbym wyrazić swoje wielkie rozczarowanie Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk, który od dwóch lat nie znalazł czasu na osobiste wręczenie Odznaki Honorowej Wrocławia – Wrocław z wdzięcznością „Wratislavia Grato Animo” temu czołowemu reprezentantowi inteligencji i kultury ukraińskiej, związanego od dobrych kilkunastu lat z Wrocławiem.

Szkoda, ze Pan nie przybył ani nie przysłał (czyli de facto odrzucił zaproszenie) żadnego przedstawiciela na wydarzenie idealnie pasujące do tego typu uroczystości ponieważ Jurij Andruchowycz był tego wydarzenia głównym gościem. Mówię o niedzielnej (8 maja) uroczystości związanej z rocznicą remontu Synagogi pod Białym Bocianem (jakże ponoć ważnej dla Wrocławia), Dniem Zwycięstwa, koncertu na rzecz Ukrainy oraz wprowadzenia przez Andruchowycza do projektu „Nieukończone życia” postaci Brunona Schulza, którego rok właśnie obchodzimy.

Szkoda, że przez ten ponad tygodniowy czas przebywania pisarza we Wrocławiu (a mieszkał on przez ten czas około 500 m od Rynku) nie zdobył się Pan na zaproszenie go do Ratusza, co przecież często Pan czyni przy innych okazjach (również w minionym tygodniu), i rozpropagowania faktu odznaczenia tego wybitnego Ukraińca (jak ważny dla kultury ukraińskiej jest Andruchowycz niech Pan spyta mera miasta partnerskiego Lwowa Андрій Садовий), faktu zapewne bardzo ważnego dla wrocławskich Ukraińców i w ogóle dla Ukrainy zwłaszcza w tych trudnych czasach, w swoich mediach społecznościowych tak często przez Pana używanych.

Szkoda, że w końcu, mimo wcześniejszych zapewnień osobistego przybycia, wysłał Pan ostatecznie swojego zastępcę na moim zdaniem – pardon my french – nieadekwatne wydarzenie, zastępcę, który mylił nazwisko pisarza. Pisarza, który jest autorem słów „I tylko we Wrocławiu wszystko bywa tak jak lubię”. To było przykre i smutne.

Wierzę jednak, że Pana zaangażowanie w sprawy ukraińskie jest szczere i za to Panu dziękuję ale nie rozumiem osobistych uprzedzeń i ostentacyjnego pomijania spraw i ludzi, którzy Panu „nie leżą”. W to czy jest to konsekwencja Pana osobistych decyzji czy głos doradców nie wnikam. Jest Pan Prezydentem wszystkich Wrocławianek i Wrocławian i jako taki powinien Pan wypełniać swoje obowiązki niezależnie od osobistych stosunków i potencjalnych animozji z kimkolwiek. To zresztą jest też ponure i smutne jeśli wziąć pod uwagę zwykłą ludzką empatię.

Wypowiadam się również jako członek Rady Kultury, Radu Kultury, w której ta część Rady, która reprezentuje mieszkańców bo została wybrana podczas Kongresu Kultury – jest szykanowana, wyśmiewana i postponowana przez Pana reprezentantów. Chciałbym wierzyć, ze kultura jest ważna dla Pana i dla Pana urzędników ale kiedy słyszę, że na nasze propozycje, na przykład zaopiekowania się poprzez tzw. „stypendia wytchnieniowe” artystami ukraińskimi (np Serhijem Żadanem czy Markiem Tokarem) związanymi z Wrocławiem (takie programy ogłosiła właśnie Warszawa, w planach mają inne miasta), jedyne co słyszymy to szyderstwa i ostentacyjne ignorowanie tego i innych pomysłów, to mam wątpliwości czy kultura i demokratyczny głos doradczy – coś z czegoś Wrocław dotychczas był dumny – jest jeszcze czymś ważnym dla rządzących miastem. Sytuacja z Jurijem Andruchowyczem zdaję się ten smutny obraz potwierdzać i wygląda na to, że słowa śp Pawła Jarodzkiego czyli, że „Wrocław nie lubi sztuki” były niestety prorocze…

#listyomieścieikulturze #listyomiescieikulturze