08/2021 – JAWNOŚĆ KOCHAM I (NIE)ROZUMIEM

„Ma być jawne, co jest krytem; co dalekie było – blisko „
Wernyhora, „Wesele” Stanisław Wyspiański

w liście z lutego:

https://www.facebook.com/tomasz.sikora.319/posts/10225455278755429

opisałem dość kuriozalną sytuację, w której znalazłem się jako członek Rady Kultury przy Prezydencie Wrocławia. W skrócie (więcej w linku powyżej):

wszyscy z nas zasiadający w Radzie musieli podpisać oświadczenie, w którym użyte jest ogólne pojęcie zachowania tajemnicy „informacji”, z którego z kolei wynika zasada odwrotna niż ta wyrażona w art. 61 naszej konstytucji tzn. radnym NIE WOLNO ujawniać żadnych informacji jakie uzyskali w związku pełnieniem funkcji radnego w czasie kadencji jak i po jej zakończeniu pod rygorem usunięcia z Rady. W związku z tym według tego oświadczenia oraz zarządzenia Prezydenta o powołaniu Rady, w którym znajdują się bliźniacze sformułowania, nie jesteśmy jako radni w stanie prawidłowo wypełniać swoich obowiązków bo albo nie realizujemy celu w jakim zostaliśmy powołani tj. bycia przedstawicielami strony społecznej w radzie doradzającej Prezydentowi, co oznacza m.in. wymianę informacji i konsultacje ze stroną społeczną, która nas wybrała albo naruszamy podpisane oświadczenie i w związku z tym – jak oświadczył w imieniu Prezydenta dyrektor Departamentu Spraw Społecznych, możemy zostać z tej Rady usunięci.

Będąc w głębokiej niezgodzie z takim stanem rzeczy postanowiłem się nie poddawać i:

1) zapytać jeszcze raz urzędników jak mam szczegółowo rozumieć pojęcie „informacji” i zachowania tajemnicy, ponieważ nie wiem o czym mogę wg tego oświadczenia publicznie mówić, a o czym nie

2) uzyskać opinie prawną w tym temacie

3) sprawdzić jak to jest w kilkunastu innych Radach Społecznych przy Prezydencie, czy ich również dotyczą podobne oświadczenia

wszystko Państwo możecie dokładnie zobaczycie na dole w skrinach z maili i pism, które otrzymałem ale pokrótce:

1) urzędnicy upierają się z uporem godnym lepszej sprawy, że w oświadczeniu li chodzi tylko o dane osobowe mimo tego, że sformułowanie jest wyraźne: członek Rady zobowiązany jest do „zachowania w tajemnicy informacji (w tym danych osobowych) uzyskanych w związku z pełnieniem funkcji członka Wrocławskiej Rady Kultury oraz sposobów zabezpieczania tych informacji (w szczególności zachowania w tajemnicy treści Polityki Ochrony Danych Osobowych i Bezpieczeństwa Informacji Urzędu Miejskiego Wrocławia). Obowiązek ten jest nieograniczony w czasie – trwa przez cały okres pełnienia funkcji członka Wrocławskiej Rady Kultury, jak również po zakończeniu pełnienia tej funkcji”

A więc, jakby to powiedzieć, samo oświadczenie nie dotyczy tylko danych osobowych ale urząd w załączonej niżej odpowiedzi twierdzi, że z oświadczeniem jest wszystko w porządku bo dotyczy… danych osobowych. Poza tym jawność jest gwarantowana przez protokoły z posiedzeń Rady. Doprawdy nie wiem jak to rozumieć, albo z jakiś powodów urzędnicy nie chcą przyznać, że chodzi o coś więcej, albo nie chcą przyznać się do błędu – ktoś tak to na samym początku niefortunnie sformułował i teraz niezręcznie się z tego wycofać.

2) opinia prawna, która uzyskałem dzięki uprzejmości Kancelarii Lassota i Partnerzy (wielkie dzięki!) , mimo tego, że dość ostrożna, nie zostawia suchej nitki na tym sformułowaniu, w sposób życzliwy prawnicy próbują też dociec (i podpowiedzieć urzędnikom) czy może po prostu chodziło o nieprecyzyjnie sformułowaną tajemnice przedsiębiorstwa ale jeśli nawet tak, to zarówno oświadczenie jak i zarządzenie powinny zostać zmienione czyli sprecyzowane bo naruszają porządek prawny, kłócą się z ustawowym prawem dostępu do informacji publicznej, są sprzeczne z regulaminem Rady Kultury i co najmniej wprowadzają w błąd i dezorientacje.

Odpowiedź urzędu jest wymijająca i właściwie jej istota, na ile ją rozumiem, brzmi tak: analiza prawna dotycząca sformułowania o zachowaniu tajemnicy (w tym danych osobowych) nie zmienia stanowiska urzędu wobec oświadczenia bo w oświadczeniu i zarządzeniu chodzi o… dane osobowe. Poza tym Prezydent wydał takie zarządzenie (w grudniu 2020) i basta. Nie będą mu tu żadni prawnicy ani konstytucja Polski mieszać planów i decyzji (to już oczywiście moje dopowiedzenie ale proszę mi wierzyć bardzo uzasadnione. „Nikt mi urzędu nie będzie urządzał” jak powiedział Prezydent Sutryk w głównym panelu Kongresu Kultury wściekły na jedną z uczestniczek debaty wyborczej do Rady Kultury – jak się okazało później członkinie Rady Kultury – która „śmiała” powiedzieć, że może we Wrocławiu przydałby się wiceprezydent od spraw kultury (oj przydałby się, przydał). Wg tej odpowiedzi wychodzi na to, że w oświeconej Republice Wrocławskiej to prezydent miasta stanowi prawo swoimi zarządzeniami i jak widać może ono stać w sprzeczności z prawem nadrzędnym.

3) na koniec zostawiłem rzecz najbardziej zadziwiającą. Otóż pomyślałem, że skoro we Wrocławiu jest kilkanaście a właściwie chyba już kilkadziesiąt Rad Społecznych przy Prezydencie, to przynajmniej te nowo powołane, a szczególnie te powołane po naszej Radzie Kultury, mają podobnie brzmiące oświadczenia. Może po prostu stało się to powszechnie obowiązującą praktyką i nowo wprowadzonym standardem.

Odpowiedź oficjalna urzędu jest zdumiewająca:

Otóż NIE, ŻADNA ALE TO ŻADNA z Rad przy Prezydencie Wrocławia nie ma podobnego oświadczenia. Ba, żadna też nie ma nawet oświadczenia o zachowaniu tajemnicy danych osobowych, które w przypadku Rady Kultury wydają się być oczkiem w głowie urzędu i zaklęciem powtarzanym przy każdej okazji. Dlaczego? Nie mam pojęcia, idąc tokiem tego jak argumentowali urzędnicy zasadność wprowadzenia takich oświadczeń w naszej Radzie rozumiem, że w takim razie na przykład Rada ds Przedsiębiorczości nie zajmuje się nigdy konkretnymi sprawami dotyczącymi konkretnych przedsiębiorców lub grup przedsiębiorców (dane osobowe), tylko rozmawia ogólnie dajmy na to o sytuacji makroekonomicznej Wrocławia w obliczu chińskiego ekspansjonizmu gospodarczego. Z kolei Rada Edukacji abstrakcyjnie rozmawia o stanie szkolnictwa w Polsce w odniesieniu do analfabetyzmu krajów mniej rozwiniętych ale nigdy o konkretnych przypadkach szkół czy innych jednostek edukacyjnych.

Jedynie ta nieszczęsna Rada Kultury ma dostęp do danych osobowych (zresztą których anonimizowanie jest tak naprawdę ustawowym obowiązkiem urzędu) oraz tajemnic strategicznych z dziedziny kultury, które musimy STRZEC DO KOŃCA SWOJEGO ŻYCIA. Swoją drogą przez 8 miesięcy działalności Rady mieliśmy do czynienia tylko 2 razy z danymi osobowymi, raz, przy okazji pisma złożonego na ręce Rady, drugi, przy okazji gdy jeden z członków wymienił nazwisko artysty, któremu miasto zapewniało socjalną pomoc. W tym drugim przypadku można było się obejść kompletnie bez podawania nazwiska bo rozmawialiśmy ogólnie o pomocy artystom. Tymczasem, właśnie to co napisałem w poprzednim zdaniu, paradoksalnie może być przyczyną relegowania mnie z rady za „złamanie tajemnicy informacji” Nie wiem nawet czy publikując oświadczenie nie łamię tej tajemnicy..Rozumieją Państwo absurd?

Cóż można jeszcze dodać, chyba tylko ogólną konkluzję. Jako, że dużo się ostatnio mówi w debacie publicznej o wolności słowa (przy okazji ustawy tzw „lex TVN”) oraz o wartościach takich jak wolność, praworządność, demokracja. (przy okazji rocznicy porozumień sierpniowych), z kolei samorządy na czele z Prezydentem Sutrykiem (Stowarzyszenie Dolny Śląsk Wspólna Sprawa) poruszają też problem transparentnego i jawnego podziału unijnych funduszy przez rząd centralny, patrząc na te deklaracje jestem naprawdę rozczarowany, że samorząd wrocławski, który wydaje się sprawę demokracji nieść na sztandarach zachowuje się w ten sposób w sprawach dotyczących zwykłych obywateli. Albo jest to hipokryzja albo cynizm. Może to też być brak kompetencji ale na to nie stawiam bo od kilku lat obserwuję podobne zachowania jako już utrwaloną i stosowaną metodę działania.

Niestety z demokracją, wolnością, praworządnością oraz prawem do informacji i jawności ma to mało wspólnego. Osobiście mam głębokie przekonanie i nie jest to tylko po prostu emocja i odczucie ale kilkuletnie doświadczenia aktywnego uczestnika wszelkich debat i procesów prób zmiany wrocławskiego systemu zarządzania kulturą, że to oświadczenie oraz cały sposób tłumaczenia i odwracania kota ogonem, i ten szczególny urzędniczy upór, mimo prawnych analiz oraz racjonalnych podstaw do jego zmiany, narusza w sposób rażący moje prawa obywatelskie i moją wolność do decydowania ale też swobodnego i odpowiedzialnego uczestnictwa w współdecydowaniu o losach wrocławskiej kultury jako reprezentanta strony społecznej wybranego w wyborach. W czasach kiedy dbałość o te wartości powinna być szczególnie istotna.

Jak napisał Alexis de Tocqueville w „Demokracji w Ameryce”:

„Społeczeństwa demokratyczne, które zagwarantowały obywatelom wolność polityczną powiększając jednocześnie despotyzm administracyjny, reprezentują bardzo osobliwy sposób myślenia. Uważa się tam, że obywatelom nie można powierzyć drobnych spraw, do których wystarcza zdrowy rozsądek”

#listyomieścieikulturze #listyomiescieikulturze